Blog > Komentarze do wpisu

Oglądając Bonda - "Dr No"

Powiedzmy to sobie szczerze. Przed nami rok bez nowego Bonda. Nie będzie filmu w 2013 r. Może jakieś książki, gry, czy cuś, ale filmu nie. Na szczęście mamy te stare. Wymyśliłem więc nową blogową zabawę. Oto obejrzyjmy sobie wspólnie na nowo wszystkie Bondy. Po kolei. Tak na nowo i na świeżo. Na bieżąco wynotowując ciekawostki ze stoperem w dłoni i licząc co ważniejsze klasyczne zagrywki. Sprobuję tak film co tydzień, no góra co dwa tygodnie. Starczy na ładnych kilka miesięcy.

No to zacznijmy.

 Dziś pierwszy wzorcowy „Dr No.”:

I cóż widzimy na dzień dobry? No, nie ma sceny przed napisami (to jedyny raz).

 

Od razu mamy Gun Barrel, choć pojawia się w nim dubler a nie oryginalny 007 – tak zresztą będzie jeszcze przez kilka lat.
W czołówce z napisami są już cienie na czarnym tle, niektóre nawet żeńskie i tańczące, ale jeszcze ubrane...
Ciekawie też wyjaśnia się sprawa, co było pierwszą bondowską piosenką? To „Trzy ślepe myszy” płynnie przechodzące z końcówki napisów w pierwszą scenę filmu.
W tejże pierwszej scenie pojawia się Anthony Dawson, aktor, który tym razem zagrał profesora Denta, a w dwóch kolejnych Bondach powróci jako ręka Blofelda.
Na pierwszego trupa trzeba czekać zaledwie kilka minut. Już w czwartek ginie jamajski rezydent MI6 Strangways.
Nazwisko Bond pojawia się w siódmej minucie, w kolejnej widzimy po raz pierwszy Seana Connery'ego, który gra w klubie w bakarata. Zauważcie, że począwszy od agenta 007 każda kolejna ważna postać w tym filmie (Leiter, No) wprowadzana jest stopniowo, najpierw się o niej mówi, później widzimy ją jakoś od tyłu, bokiem, jakiś detal, albo widzimy nie orientując się kto to. I dopiero potem pełna ekspozycja. Taką najwyraźniej przyjęto tu technikę odkrywania kolejnych bohaterów.

 

Zaraz po pierwszym ujęciu Bonda pada nieśmiertelna kwestia „Bond. James Bond” (w tej samej ósmej minucie). Od pierwszej sceny i przez wszystkie filmy Sean Connery gra Bonda z tupecikiem na coraz bardziej łysiejącej głowie.
Jeszcze w tej samej klubowej sekwencji James flirtuje z Sylvią Trench. Chwilę później w dziesiątej minucie po raz pierwszy widzimy Moneypenny. A wiecie, że aktorki grające te dwie role początkowo miały być obsadzone odwrotnie? To Lois Maxwell miała być pierwszą dziewczyną Bonda, a Eunice Gayson sekretarką M. Ostatecznie Lois została sekretarką i zamiast zagrać w dwóch filmach zagrała w czternastu...
Ale wracajmy do filmu. Jedenasta minuta. Poznajemy M. W następnej po raz pierwszy pada nazwisko agenta CIA Felixa Leitera i pojawia się zbrojmistrz MI6 major Boothroyd – to Q, tylko jeszcze bez tego miana i grany przez kogoś innego. Ale to już Q.

 

Pierwszy kwadrans filmu kończy pierwszym seksem. Oczywiście niepokazanym zbyt dosłownie (mamy dopiero rok 1962) – Sylvia Trench staje się pierwszą filmową zdobyczą 007.
Szesnasta minuta. Debiut Felixa Leitera (choć jeszcze nie wiemy, że to on).
Pięć minut później po raz pierwszy w bondowskim cyklu widzimy jak ktoś umiera w obecności Jamesa. To jeszcze nie on zabija – fałszywy szofer woli popełnić samobójstwo niż zdradzić sekrety Dr No.
Następny z evergreenów serii debiutuje w 24 minucie, jakby mimochodem. Wtedy to Bond po raz pierwszy zamawia martini wstrząśniete, nie zmieszane.
Gdy mija równo pierwsze pół godziny filmu ujawnia się najwierniejszy amerykański przyjaciel Bonda Felix Leiter. Ale wciąż jednak nie widzieliśmy dr No.
I nadal go nie widzimy. W 39 minucie zaledwie słyszymy jego głos.
Zanim skończy się pierwsza godzina filmu James Bond jeszcze uwodzi i zaciąga do łóżka drugą piękność – Miss Taro (52 minuta), by po seksie płynnie oddać ją w ręce policji oraz po raz pierwszy zabija kogoś z pistoletu (57 minuta, ginie prof. Dent).
Z okazji 60 minuty widzimy po raz pierwszy główną postać żeńską filmu Honey Rider. Pięknie wynurza się z fal, choć niestety w przeciwieństwie do książkowego pierwowzoru jest ubrana (nigdy tego nie odżałuję). Honey wychodząc podśpiewuje, a James jej odśpiewuje (to jedyny raz w całym cyklu, gdy słyszymy śpiewającego Bonda).

 

Co do rozbierania, to porządnie oboje muszą się rozebrać w 77 minucie, gdy są odkażani, ale i tam niestety Ursula Andress nie jest całkiem undress.
Tymczasem kontynuujemy poznawanie tytułowego dr No. W 81 minucie widzimy jego nogi i wreszcie w 84 pojawia się cały. Minutę później po raz drugi Bond zamawia swego słynnego drinka, a w jeszcze następnej widzimy śliczny żart bieżący (czyli dziś niełatwy do zrozumienia). Oto Bond zauważa, że w kryjówce Dr No stoi sobie słynny portret namalowany przez Goyę; obraz, którego wówczas od roku szukano na całym świecie - skradziono go w 1961 r.
Powoli zbliżamy się już do finału – minuta 90. Bond zostaje po raz pierwszy zaproszony do SPECTRE, a kiedy odmawia, zalicza obowiązkowy (w każdej fabule o 007) łomot.
No i puenty:

 

 w 101 minucie ginie (z ręki Bonda oczywiście) Dr No, a w 104 Bond konsumuje swą znajomość z Honey.


I już. Pozostają nam krótkie podsumowania:

Panie:
Sylvia Trench
Miss Taro
Honey Rider
---

trzy. Nieźle acz jeszcze bez rewelacji.

No i bodycount:
trzy trupy po stronie dobrych – rezydent MI6 na Jamajce i jego asystentka oraz Quarrel, pomocnik Bonda.
Sam Bond zabija najpierw kilku bandziorów, którzy jechali za nim wozem (a 007 zrobił im wypadek), a potem jeszcze pięciu złych, łącznie z Dr No. Do tego fałszywy szofer popełniający samobójstwo i naprawdę spora grupa ludzi (może nawet setki), która zginęła w wybuchu wyspy złego doktora.

I tyle „Dr No”. Oczywiście nigdy dość nowych danych, więc będę wdzięczny za wszelkie uwagi i poprawki. A przed nami „Pozdrowienia z Rosji”

 

 

sobota, 05 stycznia 2013, kamil.smialkowski

Polecane wpisy

Komentarze
runservice
2013/01/09 10:07:09
Klasyk DR No. To były czasy aaah
-
kamysto
2013/01/24 19:53:05
Kiedyś się tak zabrałem za oglądanie wczesnych Bondów. Oglądnąłem chyba z 7-8, ale teraz wszystkie zlewają mi się, natomiast DR No pamiętam dosyć wyraźnie. No nic, klasyka. Pozdrawiam
-
2013/07/22 12:10:38
Dr No najlepszy czarny charakter w bondach, jest wyrazisty jak kurtki narciarskie na stokach ;)
-
2013/08/06 10:09:11
Dziewczyny bonda są jak te wszystkie postaci z mmorpg, czyli bardzo niezłe ;)
-
2014/02/28 11:38:53
Zawsze zakrywałem oczy gdy zawory z wodą nie wytrzymywały i bonda zalewało. Teraz też.
-
timiko2
2014/07/01 14:33:15
W bondzie wiedzą jak powinien wyglądać mężczyzna, dobrze ubrany w eleganckim biurze.
-
burglin2
2014/07/30 14:00:03
Bond powinien umieć z 10 styli walk np, kick boxing. Wrocław ma najlepszych mistrzów.