Blog > Komentarze do wpisu

Łotr z Gdyni

No i nadszedł czas na wielkiego pana B. - najsłynniejszego przeciwnika Bonda. Pojawił się w trzech powieściach i stał za intrygami w sześciu filmach. Pierwszych dwóch i numerów 3-7. A i potem jeszcze pojawił się dwa razy. Oto Ernst Stavro Blofeld – Polak z Gdyni, którego jednak nie wymyślił Ian Fleming. Ale po kolei.
Najpierw o stworzeniu – oto Ian Fleming pracował (na pewnym etapie tworzenia Bondów) z dwoma kolegami Kevinem McClory i Jackiem Whittinghamem. Wtedy to 007 miał być bohaterem serialu. Nic z tego nie wyszło, a Fleming dość niefrasobliwie skorzystał z pomysłów wspólnie stworzonych przy kolejnych powieściach. Nic dziwnego, że dwaj koledzy podali go do sądu. I trochę to trwało, ale wygrali. A poszło m.in. o postać Blofelda.
No to teraz kim jest Blofeld. To urodzony 28 V 1908 r. Polak z miasta Gdyni (jeśli macie wątpliwości, bo w 1908 nie było jeszcze Polski, o Gdyni nawet nie wspominając to pewnie macie trochę racji), absolwent warszawskiego uniwersytetu i politechniki, który przed wojną źle służył swej ojczyźnie a potem stworzył wielkie przestępcze międzynarodowe imperium. A dokładniej organizację SPECTRE, która a to porwała dwie bomby atomowe Wielkiej Brytanii i zażądała sto milionów w złocie („Operacja Piorun”), a to chciało zniszczyć cały kraj bronią biologiczną („W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości”). No źli byli, oj źli. A potem jeszcze sam Blofeld już bez SPECTRE zmierzył się z Bondem w Japonii („Żyje się tylko dwa razy”). Bo za każdym razem 007 stawał na drodze planów tego mistrza zbrodni. W pierwszej powieści Fleminga Bond zwycięża, w drugiej powiedzmy, że jest remis (007 ratuje kraj, ale traci żonę), w trzeciej jest remis ze wskazaniem na Bonda – agent wreszcie zabija Blofelda, ale sam traci pamięć.
Tyle Blofelda książkowego. W filmie jest jeszcze ciekawiej. Za pierwszym razem nie ma Blofelda – jest tylko SPECTRE. W drugim i czwartym filmie to po prostu ręka trzymająca kota (co błyskawicznie stało się popkulturową ikoną, a żartom z tego grepsu do dziś nie ma końca). Rękę zagrał Anthony Dawson i to jedyny aktor, który zagrał Blofelda dwa razy. Choć właściwie nie jedyny – bo poza ręką był jeszcze głos. I te dwa razy też był to ten sam głos – Erica Pohlmana. Żeby bondowskich koneksji było w tym jeszcze więcej – żona aktora Lily Pohlman po jego śmierci wyszła za wspominanego już w tym blogu Petera Janssona-Smitha, agenta literackiego, który pracował z Flemingiem przy Bondach, a potem opiekował się jego literackim dziedzictwem. Oboje poznałem kilka miesięcy temu w Krakowie – to uroczy angielscy staruszkowie.
Ale wracajmy do nieuroczego pana Blofelda. Jego twarz po raz pierwszy zobaczyliśmy w „Żyje się tylko dwa razy” - zagrał go wtedy Donald Pleasence, w następnym filmie zastąpił go Telly Savalas (skoro zmieniono odtwórcę Bonda, zmieniono też i Blofelda), a gdy powrócił Connery w „Diamenty są wieczne” w Blofelda (po operacji plastycznej) wcielił się Charles Gray. A potem zaczęły się procesy o prawa do postaci i łotr musiał zniknąć z serii.
A z czasem, skoro sądowi przeciwnicy Fleminga wygrali proces i mogli sobie nakręcić własną wersję „Operacji Piorun” to gdy ta powstała (pt. „Nigdy nie mów nigdy więcej”) to i tam trafił Blofeld. I zagrał go sam Max Von Sydow.
No dobra, w głównej serii też się jeszcze raz pojawił. Oczywiście nigdy nie padło jego nazwisko (skoro przegrali proces to nie mogli go użyć). Ale przecież każdy kto obejrzał początek „Tylko dla Twoich oczu” wie, kim jest postać grana przez Johna Hollisa.
Czyli podsumowując – 7 filmów, trzy książki. Zdecydowanie najlepszy wynik spośród bondowskich czarnych charakterów. Chyba już nie do powtórzenia.

W ramach materiału ilustrującego przypomnijmy sobie pierwsze spotkanie oko w oko. Dwaj panowie B:

 

 

środa, 05 grudnia 2012, kamil.smialkowski

Polecane wpisy

Komentarze
2013/01/15 15:06:19
Planuję wraz ze znajomymi nakręcić coś w rodzaju parodii przygód Bonda. Nasz bohater będzie dostawał zlecenia dotyczące spraw codziennych, takich jak odkurzanie, wieszanie prania, zmywanie naczyń czy pranie dywanów. Wrocław będzie miejscem akcji filmiku. Brzmi może nieciekawie, ale pomysły na niektóre wątki są tak odjechane, że z pewnością wyjdzie zabawnie :P
-
2014/05/30 11:32:45
Bond i jego przeciwnicy są ekologiczni, wszystkie urządzenia mają baterie solarne do napędu samochodów itd.
Super sprawa