Blog > Komentarze do wpisu

Bond bez Bonda

Intrygujący tytuł? Myśleliście, że o czym dziś będzie? O jakimś spin-offie (jak tym niedoszłym z Jinx – graną przez Halle Berry partnerką 007 ze „Śmierć nadejdzie jutro”)? A może o grze „GoldenEye: Rogue Agent”, w którym jesteśmy złym byłym agentem MI6, który walczy z innymi zlymi? Otóż nie. Jest taki jeden film, który zawsze kojarzy mi się z Bondem, choć nie ma z tą serią nic wspólnego. Ale stylem jest dla mnie kwintesencją tego, jak powinien wyglądać film o 007. Żaden z Bondów nie osiągnął takiej intensywności bondowatości co ta opowieść o tajnym agencie, który ukrywa swój prawdziwy zawód przed żoną i córką. A dzieło to jest efektem nie przyjęcia odmowy. Jest bowiem długa lista odrzuconych reżyserów - przecież niejedna gwiazda kina marzyła o nakręceniu Bonda, acz jej umizgi były odrzucane przez kolejne pokolenia Broccolich. A to Spielberg, a to Tarantino chcieli kręcić Bondy, ale dostali czarną polewkę i grzecznie wrócili do siebie. W swoim czasie odrzucono też Jamesa Camerona, ale tu natrafili na zupełnie inny charakter. Cameron to jeden z tych, którzy z dużą przyjemnością walą łbem w ścianę, a że mają nadzwyczaj twardą czaszkę to niejedną już ścianę rozbił. Nie pozwolili mi nakręcić Bonda? To sam zrobię lepszego! I stąd wziął się rewelacyjny film „Prawdziwe kłamstwa”. Arnold jako odpowiednik 007? Można? Można. Jeśli nie widzieliście nigdy tego filmu – nadróbcie natychmiast. Nie dajcie się zwieść hasłom, że to remake francuskiego filmu sprzed Claude'a Zidi. To Bond jest! A jeszcze ta obsada. To nie tylko świetny duet Arnolda i Jamie Lee Curtis. Ale jeszcze Tia Carrere, Tom Arnold, młodziutka Eliza Dushku. Świetne efekty, klimat, rozbuchana fabuła – gdy ten film powstawał osiemnaście lat temu był najdroższym filmem w historii. Ot, cały Cameron.

Półtora roku temu dla kanału nfilm przygotowywałem program „Trzech wspaniałych” w którym różni znani ludzie wspominale swe kinowe zauroczenia. Do pierwszego odcinka zaprosiłem Tomka Bagińskiego a on do trójki swoich ulubionych tytułów wybrał właśnie „Prawdziwe kłamstwa”. Tu możecie zobaczyć jak o nich opowiadał:

http://www.youtube.com/watch?v=buTST0pFAT8&feature=share&list=UUoaw3adxXBYyxXccgismmwQ

Niestety nie da się tego filmiku tu wkleić - za każdym razem gdy próbowałem filmik od razu przeskakiwał do Macieja Rocka. Ciekawe dlaczego akurat na niego...

No to może na pocieszenie oryginalny trailer "True Lies". Już tu widać jego bondowatość:

 

 

sobota, 08 grudnia 2012, kamil.smialkowski

Polecane wpisy

Komentarze
pan_opticum
2012/12/09 04:03:32
"True Lies" to świetny film, ale wielu ludziom włącza się hejt jak widzą Arniego. A ja bardzo lubię, jak byłem mały to nałogowo oglądałem "Commando", drugiego tak przerysowanego twardzielskiego filmu akcji typowego dla lat 80-tych nie ma.
-
2013/09/03 14:44:09
Nowy bond to typowe torby reklamowe, wszędzie marki jakies wielkich korporacji by tylko film mogl powstac. mogli by to robic bardziejdyskretnie ;)