Blog > Komentarze do wpisu

Oszustwo z autobusem 38

No, trochę czasu minęło – znowu pora na raport sytuacyjny. Od premiery „Skyfall” w Polsce upłynął już miesiąc. No i przyznajcie - nikt nie spodziewał się takiego sukcesu. Nawet skrajni optymiści. W piąty weekend film spokojnie i pewnie zbliża się do granicy 1,5 miliona widzów. Co prawda tydzień temu ostatni kawałek historii o miłosnym czworokącie wampira, wampirzycy, wampirzątka (a właściwie dhampirki) i wilkołaka zepchnął Bonda z pierwszego miejsca polskiego Box Office, a rekord frekwencji w sezonie, który „Skyfall” zapewnił sobie swoim otwarciem przetrwał tylko trzy tygodnie („Przed świtem 2” okazało się jeszcze popularniejsze), ale w niczym nie umniejsza to sukcesu agenta 007.
W Stanach film zadebiutował dwa tygodnie później. Tam też Bond zarobił sporo pieniędzy, a ostatnio został zepchnięty na drugie miejsce przez koalicję stworów ciemności. W efekcie już dziś wiadomo, że będzie to najbardziej dochodowy Bond wszech czasów (jak mawiają mądrzy ludzie – nie uwzględniając inflacji).
Oczywiście łowcy pierdółek już w międzyczasie odkryli w „Skyfall” mnóstwo kardynalnych błędów. A to, że na jednej z londyńskich ulic James mijał autobus 38, który jeździ tak naprawdę inną trasą, a to, że lód w drinku się topi w pół sekundy, a to, że londyńskie metro nie zatrzymało się na jednej ze stacji na której powinno się zatrzymać, czy z kolei że pociąg w prologu powinien zatrzymać się automatycznie w momencie rozłączania wagonów. No po prostu niewybaczalne wpadki, jak tak można?!?
Tymczasem coraz więcej wiadomo też o następnych Bondach. Piszę w liczbie mnogiej, bo z coraz większej liczby źródeł słychać, że 24 i 25 będą ze sobą mocno fabularnie połączone. W sumie to dość logiczne zagranie. W końcu to serial jest. Długi, kinowy i jeden z najsłynniejszych na świecie, ale po prostu serial. I jak przyjrzeć się filmom z Craigiem to korzystają one znacznie bardziej niż te starsze z serialowych chwytów. Już „Casino Royale” kończyło się cliffhangerem. Choć ten był jeszcze lekki i kontynuacja prywatnej vendetty Bonda w „Quantum of Solace” była na tyle dyskretna, by nie przeszkadzać w samodzielnym traktowaniu tego filmu. Wydawało się zresztą, że organizacja Quantum stanie się jak SPECTRE w latach sześćdziesiątych stałym motywem przez kilka filmów, ale w „Skyfall” jej zabrakło. Film Mendesa zamiast fabularnej kontynuacji postawił na grepsy jubileuszowe (nawiązania do starych motywów z okazji 50-lecia serii)  oraz nowe rozdanie postaci drugoplanowych – Q, M, Moneypenny. No to w kolejnym filmie trzeba jeszcze inaczej. Nic więc dziwnego, że zdecydowano się na tak popularny w ostatnich latach podwójny seans. Fabuła przerwana w połowie – jak w ostatnim „Harrym Potterze”, ostatnim „Bondzie”, jak pierwotnie planowano „Hobbita” (zanim spęczniał do trzech filmów). Pierwsza część dubletu w 2014. To już za dwa lata. Czyli po drodze możecie się spodziewać sporej ilości wpisów na tym blogu.

sobota, 24 listopada 2012, kamil.smialkowski

Polecane wpisy