Blog > Komentarze do wpisu

Zbrojmistrz

 

Ian Fleming pisząc powieści o 007 zapełniał je fajnymi powracającymi postaciami drugoplanowymi. Nie wszystkie trafiły do filmów, a i samo trafienie na ekran nie oznacza od razu wielkiej rozpoznawalności. No bo kto kojarzy szefa sztabu MI6, Billa Tannera? W książkach to jeden z niewielu przyjaciół Jamesa Bonda, jego występ w „Skyfall” będzie szóstym pojawieniem się na ekranie, ale zwykle obecność Tannera jest czysto symboliczna. Pewnie nie pomaga też to, że gra go już czwarty z kolei aktor – tym razem podobnie jak „Quantum of Solace” jest to Rony Kinnear.
Zupełnie inaczej rzecz się ma z majorem Boothroydem, zbrojmistrzem MI6. Wszyscy go znają. Nawet nie wiecie, że go znacie. A znacie. Major pojawił się już w pierwszym filmie „Dr No” - na polecenie szefa MI6 przynosi Jamesowi nowy pistolet, Walthera PPK w miejsce Beretty.25. To scena przeniesiona wprost z powieści nawiązująca do poprzedniej części cyklu „Pozdrowienia z Rosji”, gdzie poprzedni pistolet Bonda zawiódł w ważnym momencie. Tak, to te właśnie  „Pozdrowienia z Rosji” - poprzedzające „Dr No” jako powieść, a zekranizowano rok po „Dr No” jako... druga część cyklu. Wiem, że to pokręcone.
Ale wracajmy do majora. W filmie zagrał go Peter Burton. Nie wrócił jednak w „Pozdrowieniach z Rosji”. Zastąpił go Desmond Llelewyn, który z czasem stał się absolutnym bondowym rekordzistą – zagrał w 17 filmach. Bo zbrojmistrz MI6, to przecież szef Q Branch (działu naukowo-rozwojowego MI6), czyli znany i popularny Q – twórca coraz wymyślniejszych bondowskich gadżetów. Przypomnijmy sobie niektóre:

 


Tylko raz w „Żyj i pozwól umrzeć” (1973) Desmond Llelevyn się nie pojawił. Poza tym był w każdym filmie od „Pozdrowień z Rosji” aż do ostatniego kręconego za jego życia „Świat to za mało” (1999). Wtedy też poznajemy jego asystenta i następcę o pseudonimie R. Gra go John Cleese, opoka brytyjskiej rozrywki, jeden z założycieli Monty Pythona, twórca jednego z najsłynniejszych seriali komediowych wszech czasów („Hotel Zacisze”), który pojawił się m.in. w filmach o Harrym Potterze, Aniołkach Charliego, Różowej Panterze, ba, nie pogardził nawet ofertą występowania w polskich reklamach:

 

 

W kolejnym Bondzie „Śmierć nadejdzie jutro” (2002) pod nieobecność Llelevyna postać grana przez Cleese'a awansowała o literkę i stała się samodzielnym Q. Acz aktorowi nie dano powalczyć z rekordem swego poprzednika. Gdy rolę Jamesa Bonda objął Daniel Craig zrezygnowano z postaci zbrojmistrza. Gdy teraz w „Skyfall” Q powraca (jak łatwo policzyć – po dekadzie nieobecności) gra go zupełnie nowy aktor. I trzeba przyznać, że to jedna z ciekawszych rewolucji w bondowskim uniwersum. Oto po raz pierwszy Q jest młodszy od Bonda. Ben Whishaw, który wcieli się w tę rolę to aktor zaledwie trzydziestodwuletni (który zresztą z Craigiem spotkał się już wcześniej na planie trzech filmów – po raz pierwszy w swym debiucie pt. „Okop”):

 

 Jaki będzie nowy zbrojmistrz? Przekonamy się już za dwa tygodnie.

środa, 10 października 2012, kamil.smialkowski